Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lewica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 marca 2013

Millerowi brakuje nie tylko męskości, ale inteligencji



Cóż Januszowi Palikotowi pozostało po takim oświadczeniu Leszka Millera: - SLD nie będzie umierać za Janusza Palikota.

Gdyby szef SLD użył innego nazwiska, że nie będzie umierać za Aleksandra Kwaśniewskiego, zdobyłby się na trudniejszy odpór metaforyczny.

A tak - dał ciała - nie potrafi skończyć, nie potrafi sztandaru wyprowadzić. Pozostało Millerowi podnieść rączki do góry, stać się Pierre'm Laval'em, bo do tego sprowadza SLD. Siedzisko partii przenieść do polskiego Vichy.

Ruch Palikota to może nie Gdańsk, tylko Biłgoraj, ale czasami lepiej nie strzępić języka, gdy rozum postrzępiony. A polityczny rozum z pewnością. Sondaże dają kilkanaście procent SLD, gdy jednak wyborcy zadumają się nad słowami Millera, szybciutko te swoje sympatie przerzucą.

Wielkimi krokami Miller zbliża się do Jarosława Kaczyńskiego, bo temu nie tylko białe z czarnym się myli, ale kierunki. Użyję gombrowiczowskiego pojmowania losu, mianowicie przed Millerem "grób", a nie chrzanienie - zacytuję, bo się uśmiałem: - Dla nas lewicowość to sens życia, a nie pomysł na kolejny interes.

Czysty Kaczyński. Prezes PiS dąży do prawdy, Miller do lewicy. Pochrzaniło się prezesowi SLD: partia to nie lewica - i odwrotnie.

Może z powyższym komunikatem dotrze do niezorientowanej części elektoratu (circa 90% i więcej), tumanów jak w PiS, tak samo okropnie dużo w SLD.

No cóż, nie mam pod ręką Millera, nie mogę mu powiedzieć, żeby głupków nie robił ze swoich wyborców. Ale i tak z nich idiotów będzie robił. Wymrą za lat 10 i 20. Dlaczego jednak pozostawia taki kiepski smród po lewicy postkomunistycznej. Ot, pytanie. Ale nie dla mnie, dla idiotów, którzy odchodzą, a nie myślą.

piątek, 7 grudnia 2012

Siwiec na doczepkę


Polityk odchodzi z partii, aby powitać się z jakąś gąską. Jaka to miałaby być dla Marka Siwca po opuszczeniu SLD? Żadnego gotowca nie ma, prócz Ruchu Palikota, który ostatnio też przebiera nóżkami, a będzie jeszcze gorzej, gdy prezes ruchu swojego nazwiska zechce dotrzymać słowa, że po 16 grudnia (rocznicy zamordowania Gabriela Narutowicza) obniży decybele swoich wystąpień o mową nienawiści.

A może Siwiec całuje ziemię przed papieżem lewicy lat 90., Aleksandrem Kwaśniewskim? Nie wątpię, że wątpię, ani były prezydent, ani Siwiec żadnych struktur partyjnych nie posiadają, aby na nich budować jakikolwiek podmiot polityczny.

Może jeszcze ktoś opuści SLD, nie ma jednak w tej partii znaczących nazwisk, aby zbyt zainteresować media, ani robotników do pracy w terenie. Siwiec celuje w PE, więc raczej ustawi się w jakiejś kolejce do tej rzepki na doczepkę.

Chyba, że Kwaśniewski odkurzy ambicje i zechce kandydować do struktur międzynarodowych, bez poparcia PO jest to niemożliwe. Zgadzam się z Siwcem, że obecny układ władzy nie ma żadnej sensownej alternatywy politycznej, gdyby miała dopaść nasze życie zapaść z powodu kryzysu (niekoniecznie polskiego).

Polska polityka nie może być skazana na PO, to polityka kulawa i jednostronna. Wszyscy walą w Tuska, jak w bęben, a on nic - zawsze najsilniejszy. Gdzie jest drugi filar polityczny, druga noga - lewa? Czyżby na trwałe została amputowana w 2005 roku? Nie, choć tak może się wydawać.

Ktoś może wskazać na Jarosława Kaczyńskiego. To jednak kikut, gdyby nie miał tak poręcznego narzędzia, jak Smoleńsk, nabrałby właściwych rozmiarów i "straszył" na scenie elektoratem LPR (radiomaryjnym). Smoleńsk się wyczerpie, choć "idea" zamachu - nie. Przestanie po prostu być polityczna.

Na scenie politycznej prędzej, czy później czeka nas ruchawka, gdyż obecny stan nie może być trwały. Oby przetasowania nie zachodziły, gdy kraj i społeczeństwo dopadnie kryzys, wówczas władza leży na ulicy. Sięgnąć po nią może ktoś przypadkowy, albo zaprawiony w marszach.