Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o. Tadeusz Rydzyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o. Tadeusz Rydzyk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2013

Bierecki staje się głównym krupierem na prawicy


O. Tadeusz Rydzyk znalazł się w finansowych objęciach SKOK-ów, wstąpił do kasy Stefczyka, co skutkowało przyznaniem promesy kredytowej w wysokości 15 mln zł. Jan Dworak i KRRiT nie mogli się oprzeć, aby nie przyznać koncesji na multipleks cyfrowy dla TV Trwam.

Senator PiS Grzegorz Bierecki, założyciel SKOK, wieloletni prezes tej kasy, a obecnie szef rady nadzorczej, staje się głównym rozdającym, krupierem prawicy. I z pewnością wpłynie na kształt biznesowy imperium Rydzyka.

Pod jego pieczą pozostaje także tygodnik "Sieci". Co przedstawia niezbyt różową przyszłość dla innych medialnych projektów prawicy. Szansę uratowania się ma tygodnik "Do Rzeczy", bo jest w platformie Michała Lisieckiego, z czasem jednak może dojść fuzji z "Wprost", obydwa tygodniki ostatnio znacząco dołują. Niepewna jest przyszłość TV Republika, która po euforycznym początku, spuszcza z tonu. Inwestorem medialnym nie mogą być dla kanału informacyjnego spółki Sakiewicza, gdyż brak w nich wystarczającej kasy.

Bierecki wykorzystał szansę, aby mieć pod sobą kiepsko radzące media prawicowe. Jak w każdym tego rodzaju wypadku o powodzeniu decyduje kasa. Pod jego presją może (i musi) ewoluować TV Trwam, ale i będzie się rozrastała. Nieprzypadkowo Rydzyk bąkał o kanale dla młodzieży i proporcjonalnej ilości mediów do populacji katolików.

Bierecki już w tej chwili jest głównym rozdającym kasjerem na prawicy, a w zasadzie krupierem. Został szefem WOCCU (Światowej Rady Związków Kredytów), sekuratyzuje swoje długi, są zarządzane w zagranicznych enklawach podatkowych.

To patriotom może się nie podobać, ale jak mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", który w całości ukaże się w poniedziałkowym wydaniu gazety: "Jeśli podkreślamy swą polskość, to powinniśmy chodzić w łapciach i lnianych koszulach?"

Łapcie pozostawia dla Sakiewicza i TV Republika. Rydzyk zawarł świetny interes finansowy, o kasę więc nie musi się martwić, a o politykę także, gdyż to on zarządza dużą częścią owieczek (elektoratu) PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

Co się stanie, gdy Bierecki zechce wyjść z cienia, przestać być szarą eminencją? Mają o czym myśleć o. Rydzyk i Kaczyński.

piątek, 26 lipca 2013

Obrońcy TV Trwam będą maszerować po schodach


O. Tadeusz Rydzyk nie poddaje się. Dostał koncesję na multipleks cyfrowy na MUX-1, szkoda jednak maszerujących w obronie TV Trwam rozpuścić do domu, wszak to siła polityczna.

Myślał, myślał redemptorysta - i wymyślił za niego poseł PiS Andrzej Jaworski, szef Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. - Być może cała ta informacja dotycząca tego, że Telewizja Trwam znajdzie się na multipleksie, była tylko i wyłącznie informacją, która miała uspokoić nastroje i zniechęcić nas do działań, aby Telewizja Trwam jak najszybciej znalazła się na multipleksie - zakomunikował.

Miejsce na MUX-1 zwolni TVP w kwietniu przyszłego roku, dopiero wówczas wejdzie na niego TV Trwam, o czym było wiadomo od chwili ogłoszenia konkursu na koncesję. O tym wszak nie muszą wiedzieć wierni maszerujący. Trzeba zasiać w nich kąkol niepewności, więc należy mieć żądania takie, jak Anna Sobecka, awansowana ze spikerki Radia Maryja na posłankę PIS: – TVP może zwolnić MUX-1 natychmiast. Nie musi z tym czekać do kwietnia 2014 r.

W "Naszym Dzienniku" ten stan zawieszenia między przyznaniem koncesji a korzystaniem z multipleksu nazywają "schodami przed koncesją". Język zawsze zdradza krętaczy. Schody zaczęły się dla uzasadnienia powodów "obrony" TV Trwam, więc każą teraz wiernym-obrońcom maszerować po tych semantycznych schodach. Schodach krętaczy. 28 września elektorat Rydzyka będzie "bronił" TV trwam na schodach.

Nie łudźmy się, że marsze skończą się w kwietniu przyszłego roku, gdy TV Trwam mimo sygnału na multipleksie będzie miała tę samą oglądalność, co dzisiaj, czyli znikomą. W telewizji nie ma cudów. Rydzyk już ma następne cele: MTV Trwam, a gdy tego będzie mało: tyle miejsc na multipleksach, ilu jest katolików w kraju.

Chyba, że papież Franciszek wskaże miejsce w porządku feudalnym Kościoła, które powinien zajmować polski "papież" Rydzyk.

niedziela, 14 lipca 2013

Kościół jest w Polsce jedynym Dzierżyńskim systemu wartości



O. Tadeusz Rydzyk po otrzymaniu koncesji na multipleks cyfrowy musi przeformatować cele dla swojej owczarni, aby chodziła w procesjach po ulicach polskich miast w "obronie imperium medialnego". Niezbyt ostro brzmiały słowa redemptorysty: "to, że powiedzieli, że dadzą miejsce na multipleksie, nie oznacza, że tak będzie". Zwłaszcza, że wcześniej przyznanie multipleksu dla telewizji Rydzyka zostało nazwane przez niego samego "cudem".

Na Jasnej Górze zgromadziła się pielgrzymka Rodziny Radia Maryja. Dużo szerszą wizję dla owczarni roztoczył miejscowy abp Wacław Depo, do którego pielgrzymka przybyła: "My w Polsce nie uczymy się takiej schizmy, która chce odebrać Kościołowi realny wpływ na życie wiernych."

Cóż ta schizma miałaby oznaczać? Przecież nie rozłam w łonie Kościoła. Niepodzielnie wszak rządzi w nim o. Rydzyk za pomocą swojego imperium medialnego, a taki ks. Wojciech Lemański to zaledwie wyrzutek (sztuk: jeden), czarna owca kleru.

Jeżeli wczytać się w słowa abp. Depo, szybko dochodzi się do konstatacji, że chodzi o schizmę Kościoła i Polski. W kraju są tacy, którzy chcą rozdzielić Kościół od państwa. Na to Kościół mówi: nie.

Wsparcie hierarcha dostał od pielgrzyma Jarosława Kaczyńskiego, który przyjechał na błonia Jasnej Góry, gdyż tyle koczuje tam elektoratu. Nie można go zmarnować. Przypomnę, że prezes PiS domaga się wpisania do preambuły Konstytucji RP o roli tradycji Kościoła i katolicyzmu, jako nierozdzielnej od państwa. W czym przypomina innego patriotę Edwarda Gierka (prezes PiS tak nazwał I sekretarza KC PZPR w czasie kampanii prezydenckiej 2010 roku), ten też chciał wpisać w 1976 roku "wieczystą przyjaźń z ZSRR".

Kaczyński nie zawiódł hierarchów i rządzącego Kościołem o. Rydzyka, sformułował kolejne zdanie, które powinno być wpisane do leksykonów retoryki politycznej: "Nie ma Polski bez Kościoła, bo Kościół jest jedynym dzierżycielem systemu wartości, który Polacy znają".

Pisząc prostymi słowy: Kościół jako jedyny dzierży (trzyma) system wartości. Chwyci nas w imadło swoich wartości, bo innego dzierżyciela nie znamy. Znowu odbija się ta czkawka z historii, w której byli jedyni dzierżyciele, a Dzierżyński tak lingwistycznie się dopasowuje.

Nic nie przekłamię, gdy strawestuję Kaczyńskiego i napiszę zamiast prezesa precyzyjniej niż on powiedział (przecież nie czytał z kartki): "Kościół jest w Polsce jedynym Dzierżyńskim systemu wartości".


czwartek, 25 kwietnia 2013

O. Rydzyk i Sakiewicz: który zbójem, a który złodziejem




"Nieludzkie" i "niekatolickie" zarzucił o. Tadeusz Rydzyk Tomaszowi Sakiewiczowi. Jeszcze gorszy zarzut redemptorysty jest w stronę "Gazety Polskiej", która stoi po stronie prawdy: "nie wolno głosić nieprawdy cały czas i trwać w nieprawdzie, bo przez to źle kształtujemy siebie i ludzi. Na kłamstwie nie można niczego zbudować".

Nie dotyczy to Smoleńska, bo to i owo zbudowano. Akurat w tym o. Rydzyk miałby rację.

Dotyczy to abp Stanisława Wielgusa. A dlaczego ta stara sprawa została odgrzana? Ano, bo czymś trzeba walnąć w przeciwnika, który się szwenda po tym samym segmencie rynku mediów. Na razie jest to rynek prasowy, dojdzie intratniejszy, TV Trwam zetrze się z TV Republika. Wówczas będzie "nieludzkie" i "niekatolickie".

O. Rydzyk przywalił, więc Sakiewicz nie pozostał dłużny i walnął "znakiem pokoju". Jak to się ma do wykładni, którą ostatnio zaprezentował papież Franciszek: "zbóje i złodzieje"?

Nie wiem, który z nich jest zbójem, a który złodziejem. Na razie się okładają po głowach. Gdy opadnie kurz bitewny, można będzie wskazać dokładniej.

sobota, 16 marca 2013

Konkurent o. Rydzyka



Coraz bardziej się utwierdzam, że żyjemy w chorym kraju. Duchowny, który w rozumie nie ma nawet dwóch puzzli, a do takich zaliczam o. Tadeusza Rydzyka (fatalnie władający językiem polskim), wiele może. Nawet szantażować władze polskie, premiera rządu nazywać niePolakiem, skrzykiwać swoje ofiary do marszów w "obronie TV Trwam" - i pozostawać na wolności. Winien wg wszelkich prawideł demokracji zgnić w kazamatach.

Może jednak nie jest tak źle, bo jeszcze niektórzy potrafią podnieść rękawicę przeciw takiemu szantażyście, uzurpatorowi, jak o. Rydzyk. A jest nim Adam Fularz.

Chciałem napisać, że go znam. Ale chyba nie znam. Pisaliśmy w tym samym piśmie przez wiele lat ("Puls. Pismo obywatelskie"), ale zdaje się nie poznaliśmy. W każdym razie znaliśmy swoje teksty opisujące kondycję społeczną kraju.

I proszę! Czytam: Fularz staje do konkurencji koncesji na multipleksie cyfrowym z TV Trwam. Dla "osiedlowców, dredów, reggaemanów" – tak w mediach przedstawia się grupę docelową, do której ma trafić program Fularza. Konkurent o. Rydzyka chce stworzyć telewizję przede wszystkim "duchową" i na poziomie. Czy taka telewizja ma szansę przetrwać? "Rastaman", jak nazwały go media, przekonuje, że tak.

Qurczę, Adam, wierzę w ciebie!

Kopiuje rozmowę z nim, jaką przeprowadził portal naTemat.pl:

Jak się pan czuje w roli konkurenta ojca Rydzyka?
Adam Fularz: Nie wywodzę się ze środowisk, dla których konkurencja jest najważniejsza w życiu. Nie chcę być postrzegany jako konkurent, bo nie czuję, abym próbował coś komuś zabrać. Po prostu robię i chcę nadal robić media. Był konkurs, zgłosiłem swój wniosek – tyle.
A nie boi się pan gniewu ojca Rydzyka? Bądź co bądź, jest pan jego konkurentem, czy pan chce, czy nie.
Dlaczego miałbym się bać? Jeśli otrzymałbym miejsce na multipleksie, a treści produkowane przez Fundację "Lux Veritatis" byłyby wysokiej jakości, nie miałbym problemów z tym, aby umieścić je w naszej ramówce. 
Skąd pomysł na tworzenie telewizji?
Początkowo zajmowałem się tym hobbystycznie i stworzyłem telewizję internetową z muzyką operową, klasyczną. Później stworzyłem telewizję społecznościową, w której każdy mógł umieścić swoje filmy i muzykę w klimacie społeczno-duchowym.
To znaczy?
Dokładniej społeczno - religijno - duchowym. Takiej muzyki jest w Polsce naprawdę dużo, ale nie przebija się ona do mediów. Kładę duży nacisk na duchowość, która jest częścią kultury i chcemy, aby w naszych mediach to się pojawiało. 
I to ma szanse się udać?
Moja spółka też ma zadłużenie, podobnie jak Fundacja ojca Rydzyka. Tyle tylko, że jest 2200 razy mniejsze. Wejście na multipleks to dla mnie lepszy punkt startu jako dla przedsiębiorcy. Ciężko jest wystartować i poprowadzić media, bazując jedynie na kapitale własnym, pomimo że jestem nauczony całkowitej samodzielności. Zawsze chciałem dojść do wszystkiego własnymi siłami, bo tak mnie wychowano. Zresztą do tej pory właśnie na tej zasadzie budowałem swoje dotychczasowe media. Teraz jest okazja, aby wystartować na szerszą skalę, ale koszty są znacznie większe. 
I miejsce na multipleksie wystarczy, aby taka telewizja się przyjęła i co najważniejsze, utrzymała? Rynek telewizji o tematyce religijnej jest trudny.

Zgadza się, to trudny rynek. Wystarczy spojrzeć, ile problemów mają kanały społeczno-religijne, jak choćby Religia.tv, czy Boska TV. Uważam jednak, że jest to możliwe i policzyłem już wszystko – mam gotowy biznes plan. Naprawdę jest miejsce dla intelektualnej rozrywki i to może być ciekawy rynek. Mam już pewne doświadczenie w robieniu telewizji w internecie, a teraz chcę zająć się robieniem telewizji w sposób bardziej profesjonalny i skomercjalizowany.
Dla kogo ma być pańska telewizja?
Dla artystów, osób ze świecznika opinii publicznej, muzyków, osób nieco młodszych, które działają w różnych organizacjach społeczeństwa obywatelskiego. Media, które tworzę, są skierowane do koneserów, nie będzie to medium mainstreamowe. Media niszowe mogą być skierowane do osób lepiej wykształconych, otwartych na świat i poszukujących nowych rzeczy. 
Dla "osiedlowców, dredów, reggaemanów", jak to opisał jeden z portali?
Gdy zakładałem telewizję internetową, można uznać, że była to w pewnym sensie telewizja dla rastamanów, teraz ma być to stacja ogólna, kierowana do wszystkich grup wyznaniowych. Dysponuję wynikami oglądalności stacji Religia.tv i wiem, jakie treści spotykały się z zainteresowaniem widzów. Oczywiście Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji do pewnego stopnia narzuca treści, które muszą się znajdować w nowym kanale, i ja te warunki wypełnię, choć będę musiał do nich dokładać. 
Co cieszy się oglądalnością w kanale o takiej tematyce?
Największą oglądalność w mediach ojca Rydzyka ma Apel Jasnogórski. Ja będę chciał pokazywać programy dla wszystkich grup wyznaniowych w Polsce. Ludzie wolą egzotykę, niż to, co mają wokół siebie. 
Ekumenizm 2.0?

Nie wiem, czy dobre słowo, bo ono jest bardzo zbiurokratyzowane. Aby przyciągnąć młodych ludzi, będę musiał mieć ciekawą ofertę. Myślę o modelu telewizji społecznościowej, gdzie widz będzie interaktywny, również za pomocą Facebooka. Ta stacja będzie opierała się na widzach, tak jak moje dotychczasowe projekty, które były telewizją 2.0, bo tworzyli ją widzowie. 
Mówi pan, że chce tworzyć telewizję dla wszystkich, że nie chce pan się szufladkować pod hasłem danej religii czy nurtu. A kim pan jest?
Zaraz po studiach uczyłem studentów statystyki matematycznej i inżynierskiej. Byłem dość luźną osoba, spotykałem się ze studentami na imprezach. Pokazywali na mnie palcem i mówili: "To mój ćwiczeniowiec". Interesuję się głównie ekonomią. Ktoś mnie kiedyś opisał jako alterglobalistę, choć jest pewien chaos w tym wszystkim. Swoją pracę dyplomową pisałem z zakresu rynkowej ekonomii społecznej. Sądzę że to dość mainstreamowy kierunek polityki gospodarczej, na tyle że uznano go za właściwy kierunek polityki gospodarczej w konstytucjach wielu krajów, także Polski. Szkoda, że jest to dość martwy zapis
Walczy pan z wizerunkiem rastamana?
Nie porzucam swoich korzeni. Wychowałem się w takim środowisku, a nie innym. Jednak na co dzień spotykam się z różnymi dogmatami i jestem na nie otwarty. W podobny sposób staram się tworzyć media i zamierzam to robić dalej. 
Dlaczego pan powinien otrzymać miejsce na multipleksie, a nie ojciec Rydzyk? Mówiąc wprost, w czym będzie lepsza pana telewizja?
Nie chciałbym, aby to tak wyglądało, że konkurenci się wzajemnie oczerniają. Nie mi jest oceniać. Ojciec Rydzyk jest osobą z konkretnego wyznania i ma już sporą wiedzę o rynku medialnym. On utrzymuje stację z datków, ja też chciałbym móc. Chcę stworzyć telewizję, w której będą treści wysokiej jakości i według moich wyliczeń, jest to wykonalne. 
Zapowiada pan programy "Żydo-Taoisto-Hinduso-Tolteko-Buddyjskie". Co kryje się pod tą nazwą?

Jest taki artysta Philip Glass, który stworzył trylogię Qatsi. Są to filmy bez słów, jedynie tytuł, muzyka i obrazy. To jest kino bez wątpienia duchowe, a zarazem społeczno-religijne. "Właśnie Glass opisuje siebie jako "Żydo-Taoisto-Hinduso-Tolteko-Buddystę". To twórcy tworzący współczesne kino i dobrą jakość, które zamierzam puszczać w swojej telewizji.

środa, 23 stycznia 2013

Rydzyka połączenie z Jezusem



O. Tadeusz Rydzyk chyba nigdy nie udzielił wywiadu mediom poza własnymi. Po co rydzykować, byle dziennikarz tak by go przyszpilił, zrobiłby z niego miazgę.

Ledwo toto włada po polsku, a logikę ma na poziomie kiepsko-podstawowym (Ferdynanda Kiepskiego), a mimo to biznes robi z portfeli polskich owieczek, że aż się kurzy.

W świeżym wywiadzie w "Naszym Dzienniku" redemptorysta nawija na klimaty ostatnio go najbardziej interesujące - multipleksu dla TV Trwam.

Nie o tym chce pisać, bo smarowałem, że palce bolą od uderzania w klawiaturę, ale o szantażu retoryczno-antropologicznym: "A Jezus powiedział..."

Taki jest ostatni retoryczny chwyt Rydzyka, bo ma z pewnością specjalną linię telefoniczną (T-Mobile albo Orange, albo innego operatora) z głównym bohaterem Nowego Testamentu, Jezusem z Nazaretu.

W tymże wywiadzie (samego z sobą) zapytany  o komentarz do słów ks. Bonieckiego, którego zdaniem - przytoczonym przez dziennikarza "ND" - w przypadku napięcia między TV Trwam a Krajową Radą Radiofonii i Telewizji "prawda powinna się obronić siłą samej prawdy", Rydzyk odpowiada: "Pan Jezus powiedział: 'Wy będziecie mi świadkami aż po krańce ziemi'. Nie powiedział, że prawda ma zostać sama, tylko że my mamy być jej świadkami. A więc my musimy się zaangażować"*.

---------
*cyt. za TOK FM

sobota, 12 stycznia 2013

Kraj dziwolągów


Na czym miałyby polegać "goebbelsowskie metody" Romana Giertycha, o które posądził go poseł PiS Andrzej Jaworski. To brzmi o wiele gorzej niż klasyczne polskie zaprzaństwo. Jaworskiemu mogą się skończyć porównania, gdy trzeba będzie opisać rzeczywistość. Czy jednak kiedykolwiek to potrafił?

Do posła Jaworskiego dotarła wieść po trzech latach od podarcia Biblii przez Nergala podczas koncertu w Gdynii. Tak nim spóźnione echo niszczenia produktu z celulozy wstrząsnęło, że udał się do prokuratury aby powiadomić, że obrażono jego uczucia religijne, choć nie był na koncercie.

Jeszcze kłopotliwsze jest nazwanie zagrożenia bezpieczeństwa Jaworskiego, gdy ujrzał na szybie swojego biura niewielki wybity otwór. A że był w oknie umieszczony portret Lecha Kaczyńskiego, poseł PiS nie wiedział, czy strzelano do niego, czy portret potraktowano, jako rekwizyt voodoo i strzelano do nieżyjącego prezydenta.

Takich mamy posłów, którzy choć nie występują w kabarecie, to izbę przy Wiejskiej i rolę deputowanego zdeklasowali do poziomu kiepskiego skeczu. Ktoś jednak decyduje, że może Jaworski startować w wyborach i ktoś na niego głosuje. Czy miałoby to świadczyć, że Polacy są podobni Jaworskiemu?

Jakich jednak można dopatrzeć się "metod goebbelsowskich" w liście Romana Giertycha do prowincjała redemptorystów, gdy opisuje swoje doświadczenia polityczne z o. Tadeuszem Rydzykiem i jego mediami. Można się tylko dziwić, że polityka wchodzi w taki alians z religią, formą ekspresji konfesji. Można się dziwić, że duchowny wykorzystuje polityków, a ci jego. Mają z tego wymierne korzyści. Można się dziwić, że Polska to opóźniony kraj, w którym kler czuje się, jak w dawno minionych czasach.

Czy Polska koniecznie musi być krajem dziwolągów, jak wszyscy wyżej wymieni z nazwiska obywatele?

piątek, 2 listopada 2012

Reumatyzm Kościoła



Polski Kościół jako instytucja wszedł w wiek, w którym wszystko dolega. A zewnętrze przeszkadza, gdyż jest znużony zabieganiem o swoje miejsce, najchętniej zaszyłby w cichym kącie, aby nikt nie przeszkadzał delektować się wspomnieniami czasów chwały, prężnych mięśni i zdobyczy.

Miał w swojej historii przesilenia, okres pryszczaty, smugę cienia wieku średniego. Odradzał się z różnych popiołów. Gdy jednak uzyskał okazję do samorealizacji, do wolności wyboru nie dyktowanego z Watykanu, zachował się klasycznie, jak na niedojrzałość przystało, dał drapaka z terytorium wolności.

Piszę o instytucji, a nie o wierze, ani Bogu. I to instytucji polskiej proweniencji, bo polski Kościół kształtują tubylczy hierarchowie, gospodarzą wiarą na własnym podworcu. Mają swoje wpływy w polityce w postaci wyznawców wartości chrześcijańskich, ekonomów z dyscyplinującym pejczem, takich torquemadów Terlikowskich, ale ci nie wiedzą co reprezentują. Wykonują prace zlecone, w istocie nie są rdzeniem Kościoła, jego istotą instytucji. Ten jest zmęczony, stetryczały i wszystko mu wewnątrz i wokół dolega.

Polski Kościół kiedyś nawet chciał być otwarty, walczący o człowieka, a nie o Boga, nie o misję, wydawało się, że przyszłość rozpościera się, jak sina dal, hen po horyzont. Tak tylko się wydawało. Bo gdy Kościół zrezygnował z siebie, z wartości życia, zaczął grasować jego margines, mniejszość w Kościele, a ta jest niezłomna, harda, wyczekująca, aż starzec przymknie oko. I wynosi precjoza, które w tej instytucji są, bo pracowały na nie wieki. Precjoza są nazywane dewocjonaliami, a nawet tak przedstawiane.

Taki zrezygnowany z życia, z człowieka, Kościół czeka tylko jedno, to, co spotkało Kościół na Zachodzie.

Ten niewielki obrazek alegoryczny piszę na marginesie listu otwartego prof. Stanisława Lufta do Kościoła, a adresowanego na ręce szefa Episkopatu abp Józefa Michalika.

Piszę dlatego, bo usłyszałem w nim tony ks. Józefa Tischnera, który dzisiaj też podzieliłby los ks. Adama Bonieckiego. Torquemady szykują wszak uwięzienie go w jakiejś wieży w tej instytucji, która zrezygnowała z siebie, z człowieka. Nomen omen Luft jest reumatologiem, stąd taki tytuł.

sobota, 13 października 2012

Skwarki z o. Rydzyka



Szkoda mi słów na o. Tadeusza Rydzyka. Inteligencja ucznia szkoły podstawowej i to z oślej ławki. Kulawy język polski, podejrzewam, że jest człowiekiem niewierzącym. W innym wypadku nie mówiłby tylu bredni.

Potraktuję go dowcipem, co i tak z mojej strony jest aż nadto. Odwołuję się do jego słów, którymi zwrócił się do dwóch osób z KRRiT (wiadomo: "TV Trwam jest najważniejsza", że strawestuję J. Kaczyńskiego): "Lufcie, Dworaku - wy też staniecie na Sądzie Ostatecznym. I co wtedy będzie?"

Nie wiem, co będzie z Luftem i Dworakiem, wiem co będzie z o. Rydzykiem.

Zanim redemptorysta dotrze przed oblicze Najwyższego, spotka się ze św. Piotrem, który go potraktuje z klucza i powie: - Spadaj!

Przyłoży mu kluczami, aby nabrał większej prędkości spadania.

A spadanie z Sądu Ostatecznego jest tylko w jedno miejsce. Na patelnię Belzebuba.
I gdyby ktoś zapytał słowami Rydzyka: I co z Rydzykiem będzie? Odpowiadam: skwarki.
Taka czeka przyszłość o. Rydzyka za czyny na tym Padole Łez: skwarki. I to na najgorszym oleju, bo z sadła Anny Sobeckiej.

sobota, 22 września 2012

O. Rydzyk na premiera!



Skądinąd postulat słuszny, jaki w Superstacji zdefiniował Artur Dębski (Ruch Palikota). Poseł zwrócił się do Marka Suskiego z PiS: - Zgłoście o. Rydzyka na premiera.

To najbliższy człowiek tej partii, jest kimś w rodzaju lokalnego papieża, który formułuje dogmaty dla wiary PiS i Solidarnej Polski. Najbardziej znany dogmat: "Multipleks cyfrowy dla TV Trwam się należy".

Polowanie na kandydata na premiera partii Kaczyńskiego niespecjalnie idzie. Nikt się nie chce kompromitować, a miał to być "jesienny hit".

PiS winno zdobyć się na odwagę, zwłaszcza że będą 29. września maszerować w sprawie najważniejszego dogmatu dla biznesu redemptorysty.

Rydzyk na premiera! Wreszcie PiS pokazałoby swoją prawdziwą twarz.



niedziela, 26 sierpnia 2012

O. Rydzyk na Białorusi



O. Rydzyk wie pod kogo się podczepić, a nawet pod co. Mianowicie pod kieszenie Polonusów.

W kraju rodaków równo doi - wierzący w redemptorystę są zbiorową krową mleczną. Lepsza rogacizna jednak pasie się na łąkach (wcale nie niebieskich), a poza granicami kraju.

Nie wszyscy mają wiedzę w kraju, iż Rodzina Radia Maryja ma ważniejsze odwzorowanie w postaci Światowej Rodziny Radia Maryja. Polonusy jako mleczna krowa nie ryczą, a są wielokrotnie wydajniejsi.

Udój z zagranicznej krowy nie znajduje się pod lupą naszego fiskusa, ani KRRiT nie wtrąci swoich uwag o nielegalnej reklamie. Możliwości deponowania udoju z tacy też są zdecydowanie łatwiejsze, są do wyboru banki, które znajdują się poza wszelkim nadzorem.

O. Rydzyk to ma łeb, jak sklep.

Ten sklep wykoncypował, że będzie jeszcze jedna odnoga Radia Maryja. Na Białorusi na razie Radio Maryja będzie nadawało poprzez internet, ta kwestia była załatwiana oficjalną drogą watykańską.

Jak o. Rydzyk to robi. Polska dyplomacja nie może się dogadać z Łukaszenką, a ten potrafi.

Nie każdy ma łeb, jak sklep.

Ważne w tym kontekście jest pytanie: Czy o. Rydzyk rzuci na kolana Łukaszenkę? A może potraktuje go, jak Pietę i weźmie w swoje ramiona.

Ale i tak będzie ssał, doił. Nie Łukaszenka Rydzyka, tylko Rydzyk Polaków na Białorusi.

środa, 15 sierpnia 2012

O. Rydzyka walka o monopol



W świecie zachodniego chrześcijaństwa monopolu na rozsiewanie prawd Ewangelii dawno już nie ma Watykan. Przynajmniej od czasu Lutra, choć wcześniej Państwo Kościelne rozprawiło się krwawo z odszczepieńcami: albigensami, katarami, waldensami, bogomiłami i innymi ruchami gnostyckimi. Krwawy był to proces, gdy Watykanowi odbierano monopol. Europa spłynęła rzekami krwi. Było, minęło. Rewolucja Francuska prawnie odseparowała tron od tiary, władzę od Kościoła, życie publiczne od konfesji.

Do Polski jakby tamte czasy dopiero teraz wróciły, w jakiejś machinie czasu przeniesiono konflikty, postaci w sutannach i habitach, polityków w komżach. Walczą o monopol, tym razem monopol medialny. Watykanem w kraju jest Toruń, a miejscowym następcą Piotrowym o. Rydzyk. Rzuca gromy na kogo popadnie. A to na Tuska, a to na Komorowskiego, na Dworaka. Najświeższy grom Zeusowy rzucony został na ośrodek antyewangelizacyjny koncern ITI, który emituje kanał religia.tv.

Pozostawmy w spokoju bzdury Rydzykowe, jak „atakowanie i niszczenie Kościoła we współczesnym świecie”, skupmy się na naszej chacie z kraja. Mianowicie dlaczego koncern ITI urósł do roli centrali, skąd ruszają kohorty antyewangelizacyjne, aby oblegać twierdzę Toruń, atakować ją i niszczyć.

Dlaczego takie posądzenie koncernu ITI, a szczególnie dyrektora kanału religia.tv ks. Kazimierza Sowy? Czy on wygląda na Belzebuba, a jego szef - prezes koncernu medialnego - na Lucyfera?

O ile mi wiadomo ks. Sowa jest kapłanem katolickim, jego zwierzchnikiem jest jakiś biskup, a na samej feudalnej górze znajduje się Benedykt XVI. Nie mógł ks. Sowa zostać dyrektorem bez pozwolenia zwierzchności, bo taka jest logika posłuszeństwa i zależności w Kościele.

Zatem chyba nie chodzi o katolicką dywersyfikację mediów katolickich, ale o monopol, który chce mieć w swoim władaniu ojciec dyrektor, bo ma to przełożenie na wpływy. A są one nie byle jakie: wpływ na wiernych, na kasę i polityków. O. Rydzyk wypowiedział wojnę „ośrodkowi antyewangelizacyjnemu”, który wyznaje tę samą wiarę, podlega tym samym wartościom.

Czy redemptorysta nie chce się dzielić wartościami chrześcijańskimi, medialnie je dywersyfikować? Ale posiadać w Toruniu, jak w Watykanie, monopol na rozpowszechnianie prawd ewangelizacyjnych? Nieładnie, to zawsze kończy się wojną. Dzisiaj już nie krwawą, ale symboliczną, nie mniej jednak demolującą przestrzeń publiczną. Polską przestrzeń publiczną.

Wszak niechybnie pomaszerują „w obronie TV Trwam” politycy w komżach, prezes PiS Jarosław Kaczyński jako pierwszy ministrant, bo chodzi o ewangelizacyjny monopol, po prostu o multipleks cyfrowy, o który stara się także religia.tv.

To nie powód, aby ks. Sowa został mianowany miejscowym Lutrem, czy też Belzebubem. Czasy na monopol prawdy ewangelizacyjnej dawno się skończyły, nie róbmy z kraju skansenu. Więcej światła na religię, z Torunia – jako miejscowego Watykanu – bije ciemność, by nie napisać: ciemnota.

wtorek, 31 lipca 2012

O. Rydzyk, Duda i surmy wojenne

Spostrzeżenie J.F. Libickiego (dzisiaj senatora PO) można uznać za uprawnione, iż o. Rydzyk stawia na kogoś bardziej obiecującego, mianowicie na Piotra Dudę, szefa "Solidarności". Woli tego ostatniego niż Jarosława Kaczyńskiego, czy "złotego kochanego chłopca" Ziobrę.


Teza uprawniona. Redemptorysta stawia na tych, którzy pozwalają osiągnąć jego cele. Dzisiaj najbardziej spektakularnym jest multipleks cyfrowy, który pozwoliłby jego mediom wyjść z niszy, przede wszystkim za pomocą cyfrowej TV Trwam dyktowałby warunki Episkopatowi (już ma duże wpływy), a także nie liczyć się z nuncjuszem i bezpośrednio kontaktować się z Benedyktem XVI.


O. Rydzyk gra o swoją wielkość. Jeszcze niedawno był ledwie narzędziem dla najważniejszych hierarchów, dzisiaj hierarchowie udają się do niego ze sprawami do załatwienia. To o. Rydzyk decyduje o tym, że projekty ustaw o związkach partnerskich lądują w sejmowym koszu, a in vitro jest wprawdzie na tapecie liberalnych mediów, ale nie obrabiane prawnie. Dyrektor Radia Maryja dzierży w swoich rękach aksjologię, która obowiązuje nie tylko na prawej stronie, ale także w centrum sceny politycznej, w PO.


Nie ma zaklepanej cyfry. Zdaje się, że w tych okolicznościach nawet nie chciałby jej jeszcze mieć. Mobilizacja wiernych i polityków odniosła nadspodziewany sukces. Marsze w "obronie TV Trwam" są same w sobie ucieszne, jednak pozwalają o. Rydzykowi śmiało spojrzeć w przyszłość: będzie miał czym zarządzać. Ma kapitał, którego nie chce roztrwonić, dlatego ciągle musi trzymać wiernych i polityków "pod bronią" w stanie nieustającej mobilizacji.


Z Kaczyńskiego z pewnością nie zrezygnuje, to siła 25% czynnych wyborców. O. Rydzyk dywersyfikuje swoje polityczne namaszczenie. W tej chwili bardzo poręczny jest Duda z "S", bo ma silne hasło do protestu przeciw Tuskowi i obozowi mu niechętnemu: precz z reformą emerytalną. Duda jest młodszy od Kaczyńskiego, perspektywiczny, nie wiadomo jednak, czy na scenie politycznej potrafi zająć odpowiednio wysokie miejsce. Prezes PiS w każdej chwili może odejść, nad wyraz szybko się starzeje, jest przede wszystkim nieprzewidywalny. Gdy zyskuje w sondażach - on i jego partia - jednym kontrowersyjnym stwierdzeniem burzy misterną konstrukcję zaufania elektoratu i mediów.


"Obudź się Polsko" to jeszcze jedna fraza patriotyczna, bez znaczenia, czy jest słuszna, parciana, nieestetyczna. Ma dotrzeć tam, gdzie trzeba, ma zewrzeć w szykach odpowiednią (dużą) ilość wiernych i wyborców (w takiej kolejności). Walka o. Rydzyka z Polską zapowiada się na długą zimną wojnę, która nie będzie miała rozstrzygnięcia, a przynajmniej żadna ze stron  nie uzna jej za swoją wygraną. Bo wygrać to spocząć na laurach, a wiernych trzeba mobilizować ciągle i bezustannie. Bez tego można tylko sczeznąć - taka jest logika o. Rydzyka.