Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Wyborcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Wyborcza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Nowak, następca Tuska



Sławomir Nowak w rozmowie z Agata Nowakowska i Dominiką Wielowieyską wyjaśnia "aferę" z zegarkami, którą wykreował tygodnik "Wprost".

Ta afera to mieszanie herbaty bez cukru. Szkoda słów. W wywiadzie, który nosi tytuł "Szkalujące teksty niszczą mnie jako polityka i człowieka", własnie ochrona dobrego imienia jest najważniejsza.

Uważam Nowaka za naturalnego następcę Donalda Tuska, jako szefa Platformy. Po wyborach w 2015 roku to on winien zostać premierem. Wybory trzeba wygrać, a Kaczyńskiemu takiego popędzić bobu, aby odechciało się prezesowi PiS gadania raz na zawsze głupot w przestrzeni publicznej.

Nie stać Polski, aby taki mizerny człowiek, jak Kaczyński, o znikomych walorach intelektualnych, politycznie niewyrobiony, oszukujący źle wykształconych Polaków, by ten człeczyna wiecznie szkodził. Polski nie stać na takiego psuja. Pośrednio jest odpowiedzialny za śmierć swego brata Lecha, który też był takim niezdarą, jak on. Katastrofalni ludzie i politycy.

Liczę na Nowaka, że pociągnie ten polski wózek dalej, aby się naród cywilizował. Jest lepiej, nigdy jednak nie dość dobrze, aby wszyscy byli zadowoleni.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Piotr Tymochowicz powinien pobierać nauki u Macierewicza




Jestem zdziwiony, że Piotr Tymochowicz jeszcze nie współpracuje z PiS. Pewnie dlatego, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma tak mało punktów procentowych, jak SLD, w którym to spec od PR wykuwa talenty. Przede wszystkim jednak, iż PiS ma Antoniego Macierewicza, a jemu Tymochowicz nie dorasta do pięt.

Tymczasem Tymochowicz wypowiedział wojnę "Gazecie Wyborczej", bo opisała jego praktyki kreacji politycznej. Ale to nie jedyna jego wojna, bo Tymochowicz gra na kilku fortepianach, czyt. frontach, jest w zatargu sądowym także z Googlami (w każdym razie tak zapowiadał).

Wpisujesz hasło Tymochowicz pojawiają się linki do stron, gdzie ta postać opisywana jest jako upostaciowienie cynizmu, hochsztaplerstwa, manipulacji. Wpisujesz jednak te ostatnie pejoratywne rzeczowniki, natrafiasz na nazwisko Tymochowicza.

Tymochowicz na swój temat uprawia czarny PR, inni to odnotowują, a wyszukiwarki internetowe nie mają uczuć, zło jest złem. Tak jak opisywany jest Tymochowicz, tak linkuje jego postać świat internetu. Internet nie kreuje, a odwzorowuje.

Jego nazwisko w jakiejkolwiek wyszukiwarce znajduje link do materiału opisującego go źle, fatalnie i jeszcze gorzej. Internet nie zna parytetu moralnego. Nie jest tak, że jeden materiał wskazuje na Tymochowicza jako upostaciowienie zła, a drugi opisuje go jako chodzące dobro.

Tymochowicz taki stworzył swój wizerunek złego, jako manipulatora, hochsztaplera, cynika. A jakim jest w rzeczywistości? A co mnie to obchodzi.

Na razie dorabia w "Kuźni liderów" SLD. Macierewiczowi jednak nie dorasta do pięt. Aby wyszukiwarki znajdowały ciekawsze linki do jego nazwiska, Tymochowicz powinien pobrać nauki u posła PiS, który gra w ekstraklasie. Tymochowicz to trampkarz.

czwartek, 31 stycznia 2013

Trzeźwo o Smoleńsku




Nareszcie ktoś się wziął za uporządkowanie faktycznego stanu wiedzy o katastrofie smoleńskiej, a nie snucie cząstkowych przypuszczeń, produkowania sensacyjnych doniesień.

W redakcji "Gazety Wyborczej" spotkało się siedmiu członków państwowej komisji Jerzego Millera z czytelnikami. Gwoli kronikarskim potrzebom podaję skład ekspertów (rzeczywistych, a nie mniemanych): dr Maciej Lasek, szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, kpt Wiesław Jedynak, członek PKBWL, mgr inż. Piotr Lipiec, członek PKBWL, płk. Mirosław Grochowski, szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów, ppłk pil. mgr inż. Robert Benedict, ppłk mgr inż. Leszek Filipczyk, ppłk rez. mgr inż. Mirosław Milanowski.

W dużym skrócie. Komisja Millera - jedyna, bo rosyjski MAK tylko częściowo - wskazała przyczyny katastrofy smoleńskiej. Kolejne raz przebieg tragedii przypomniał kpt Wiesław Jedynak.

Tupolew się rozbił, bo leciał we mgle, i to leciał za szybko, za nisko i za późno padła komenda odejścia na drugi krąg. Suma wszystkich błędów musiała doprowadzić do zderzenia z ziemią.
Członkowie komisji byli w Smoleński, przebadali wrak, widzieli brzozę z wbitymi w nią kawałkami skrzydła tupolewa.
I z pełną odpowiedzialnością twierdzą, że wybuchu nie było. Wykluczyli tę wersję, bo nie znaleźli żadnego dowodu, że do wybuchu doszło. Nie ma śladów ani po przejściu fali ciśnieniowej ani wzroście temperatury. Wykazali miałkość hipotez forsowanych przez zespół Antoniego Macierewicza i jego ekspertów. Obalili ich „dowody”.
Dr Maciej Lasek powiedział, że wiadomo, jak do katastrofy doszło, ale nie wiadomo dlaczego. Tę wiedzę ma załoga samolotu (za: Agnieszka Kublik).


Linki do materiałów źródłowych:


Jeszcze jeden szczegół dotyczący oglądalności dwóch filmów o katastrofie smoleńskiej. Film "Śmierć prezydenta" w National Geographic oglądnęło 1 mln 930 tys. widzów (12% osób, które miały włączony telewizor), a "Anatomia upadku" Anity Gargas w TV Puls 1 mln 127 tys. - 7%. Świadczy to, jak dużo Polaków uwierzyło w paranoję Macierewicza i Kaczyńskiego.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Pogubienie młodego Tuska



Media dobrały się do Michała Tuska. Już nie popuszczą, prześwietlą dokładnie jego współpracę z Marcinem Plichtą, właścicielem OLT Express i Amber Gold.

Groźniejsze jest zupełnie coś innego, mianowicie do jakich sztuczek ucieknie się Plichta? Oszust chwyci się każdej brzytwy, aby choć część odium zrzucić siebie.

Postawa syna premiera jest naganna w świetle dokumentów opublikowanych przez "Wprost".

Szczególnie umowy o pracę, która wiązała młodego Tuska z przedsiębiorstwem Plichty, gdy pracował jeszcze w oddziele gdańskim "Gazety Wyborczej".

Naczelny oddziału ujawnia, że odpowiedzi rzekomego wywiadu z Plichtą pisał Tusk, czyli dziennikarz "GW".

To jest wielce naganne i smrodliwe. Oby skończyło się na tym. Utajnienie rozpoczęcia jednej roboty, gdy nie rozwiązało się poprzedniej - też należy do rzędu nagannych.

Suchej nitki nie pozostawią na młodym Tusku wrogowie starego Tuska. Pogubił się syn, ojciec może zapłacić. Acz politycznie w tym nie ma wiele do rozegrania, lecz prawica potrafi z niczego upleść bicz. I chłostać Tuska.