Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prokuratura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prokuratura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2013

Abp Wesołowski w zapytaniach warszawskiej prokuratury


Polskie organa prawne są bezradne w prowadzeniu śledztw, gdy domniemanym podejrzanym jest duchowny. Nie tylko z powodu obowiązującego konkordatu, który nie precyzuje wielu kwestii.

W pełnym świetle tę niemożność widać w wypadku postępowania prokuratury w sprawie domniemanej (a wobec doniesień mediów - pewnej) pedofilii abp. Józefa Wesołowskiego.

Warszawska prokuratura zwróci się do Watykanu o pomoc prawną. Prokuratorzy chcą ustalić, czy watykańskie służby prowadzą postępowanie dotyczące Wesołowskiego i - pewne curiosum - czy możliwa jest jego ewentualna ekstradycja do Polski.

Piszę celowo tak grubymi określeniami nie tylko z powodu, że media tak opisują, ale w tych określeniach jest bezradność semantyczna. Czyżby Wesołowski nie był obywatelem Polski?

Niezależnie od tego, jak precyzuje konkordat, obywatel Polski podlega prawu polskiemu. A może w konkordacie są klauzule opisujące, które przestępstwa podlegają ściganiu przez państwo polskie, albo które artykuły kodeksu pozwalają na prowadzenie śledztwa.

Immunitet dyplomatyczny Watykanu nie jest tożsamy z immunitetem polskim. Polska prokuratura zapytuje, czy czyny polegające na czynnościach seksualnych z wykorzystaniem osób poniżej lat 15 i utrwalaniu treści pornograficznych z małoletnimi poniżej lat 15 objęte były immunitetem dyplomatycznym przyznanym abp. Józefowi Wesołowskiemu na Dominikanie.

Wcale to pytanie nie jest bezzasadne. Bo w Watykanie do lipca br. prawo dopuszczało czynności seksualne z innymi osobami już powyżej 13. roku życia. Wesołowski jakby się załapał na staro prawo przed Franciszkiem. Niemniej prawo watykańskie nie obowiązuje w Polsce, ani w Dominikanie.

Wniosek warszawskiej prokuratury na razie jest na biurku prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta. I ten ma nie lada orzech do rozgryzienia. Konkordat nie tyle wiąże ręce organom prawnym, co dopuszcza tyle rozlicznych interpretacji prawnych, iż nie wierzę, aby nasi prawnicy na wokandzie poradzili sobie z odpowiednią kongregacją watykańską, która ma doświadczenie tysiącleci.

Międzynarodowa umowa bilateralna między Polską a Watykanem jest nie z tego świata, nie z tego czasu. A te schody dopiero się zaczęły, stąd mobilizacja biskupów, że "w Polsce się rozpoczęła fala nienawiści wobec Kościoła" (akurat bp Kazimierz Ryczan).

niedziela, 9 czerwca 2013

Happening "Homoterapia" to ironia, a nie groźba


Przez 3 miesiące prokuratura się trudziła, aby ścigać studentów, którzy zakpili z AKO (Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego) przy UAM w Poznaniu. Wówczas studenci przykleili na drzwiach gabinetu prof. Stefana Zawadzkiego karteczki z napisami "Pedały do gazu", "Zawadzki przeciw pedalstwu", "Lesby i geje do psychiatry".

Stało się to po tym, gdy AKO wystosowało list popierający posłankę PiS Krystynę Pawłowicz (znalazł się także podpis Zawadzkiego), która w trakcie wystąpienia sejmowego związki partnerskie nazwała "jałowymi", zaś AKO dorzuciło "anomalię".

Studenci urządzili happening "Homoterapia" - dziewczyna z wąsikiem i chłopak przebrany za dziewczynę - w trakcie którego szukali prof. Zawadzkiego i drugiego, szefa AKO, prof. Stanisława Mikołajczaka, chcieli, aby ci specjaliści od orientacji seksualnych "wyleczyli ich z homoseksualizmu". Filmik z tego zdarzenia został opublikowany w sieci.

Tyle. Ale poznański poseł PiS Tadeusz Dziuba dopatrzył się, że "organizatorzy akcji chcą groźbami zmusić profesorów do milczenia" i doniósł do prokuratury.

Prokuratura 3 miesiące grzebała, gdzie w śmiechu i ironii żaków jest wymuszenie groźbami. Umorzyła śledztwo, stwierdzając, że profesorowie mogą sobie ścigać z powództwa cywilnego, jeżeli poczuli się zagrożeni. Dziuba też może ścigać, wprawę wyniósł z IV RP.

Po niniejszej decyzji prokuratury Dziuba znowu się popisał - posłowie PiS mają tak z urodzenia - uznał: "to uderzenie w społeczeństwo europejskie". PiS i Europa (UE) to oksymoron. Skąd mógłby o tym wiedzieć Dziuba, nikt mu tego nie powiedział.

AKO przyznaje medale Przemysła II, które do tej pory dostali Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz. Pawłowicz powinna być trzecią nagrodzoną, tym bardziej, że jest z branży kolegów z AKO - "naukowej".

środa, 12 września 2012

Ziobro i gangsterzy



Takie mamy państwo, jakich polityków. Napiszę więcej: takich mamy polityków, jacy jesteśmy, bo oni są z naszej kartki wyborczej.

Ktoś Zbigniewa Ziobrę wybrał, który komentuje wyrok na gangsterów "Pruszkowa": "Bomb nie podkładały krasnoludki. Gangsterzy mają lepiej niż uczciwi ludzie".

Ha! Bomb nie podkładała nawet sierotka Marysia. O ile wiem, gangsterzy byli sądzeni na sali rozpraw. Akt oskarżenia formułuje prokuratura, a rozsądza sędzia.

Sędzia nie jest stroną, ale arbitrem. To, co dostaje z prokuratury, weryfikuje w kontakcie z gangsterem (w tym przypadku) i jego obrońcą.

Kto dał ciała? Prokuratura, konkretni prawnicy. Kto ciągle w polityce daje ciała? Ziobro, który ma wykształcenie prawnicze - nie wiem, czy się aplikował - ale mówi takie dyrdymały o prawie, jak ów akt oskarżenia prokuratorów, który byle kauzyperda potrafił podważyć.

Ktoś knoci to państwo. Jednym z nich jest Ziobro, a innymi jego wyborcy.

Ojcowie chrzestni - jak "Słowik" i "Bolo" - na wolności, bo mamy w prokuraturze takich prawników, jak Ziobro.

"Słowik" jest gangsterem, a Ziobro knociarzem. Kto gorszy? Nad tym warto się zastanowić.